Dolomity, Góry, Podróże, Włochy
Dodaj komentarz

Briol

Tastytrip od lat pozostaje wierny prezentowaniu podróży bez upiększeń, photoshopa i postów sponsorowanych. Jeśli coś Wam polecamy, to dlatego, że tam byliśmy i nam się spodobało. Czasem toczymy między sobą dyskusje, czy warto tagować zdjęcia na instagramie, blogu – bo znalezienie miejsc, którymi się dzielimy nigdy nie jest łatwe; zawsze jest owocem wielogodzinnych poszukiwań, porównań, zbierania opinii. Na koniec jednak wygrywa chęć dzielenia się naszymi odkryciami z Wami i tym samym nagrodzenia gospodarzy miejsc, którzy nas gościli. Wśród hoteli, schronisk prezentowanych na blogu, nie brakuje takich do których wracamy po kilka razy (a chcielibyśmy jeszcze częściej). Jednym z nich jest Briol.

Jeśli marzycie o spartańskich warunkach, a słowo eko nie jest dla Was jedynie synonimem najdroższej półki w hipermarkecie – to miejsce może się Wam spodobać. Dom jest dostępny jedynie pieszo lub terenowym samochodem; został zbudowany przy górskim szlaku, w połowie drogi na szczyt Ritter Horn. Po przybyciu zachwyci Was panorama alpejskich szczytów i (wydawałoby się) niekończąca się łąka, na której zazwyczaj na sznurkach suszy się pranie. We wnętrzach schroniska przeważa drewno i styl rustykalny; sercem jest jadalnia, a w kuchni wciąż króluje kaflowy piec (w przeciwieństwie do kuchenek konwekcyjnych, którymi nafaszerowana jest nadwiślańska gastronomia). Wystrój jest autentyczny, szczery i nie udaje modnych miejsc. Pokoje wyglądają tak, jak kilkadziesiąt lat temu; nadal nie mają łazienek, a skrzypiąca drewniana podłoga pachnie szarym mydłem, którym jest czyszczona. Po przyjeździe prawdopodobnie zostaniecie przywitani domową nalewką, której skosztowania odmówić nie wypada. Innych domowników poznacie najpóźniej o godzinie 19, w porze kolacji, która wliczona jest w cenę pokoju. Przy budynku jest również basen wypełniony źródlaną, nieogrzewaną (sic!) wodą. Jak się odważycie pływać, nie poczujecie chloru i innych ulepszaczy. Od kąpieli można rozpocząć każdy kolejny dzień pobytu. Działa energetyzująco!

Jesteśmy łasuchami. Nawet najlepsze miejsca rozczarowują, gdy nie oferują porządnego śniadania. Ostatnio gościliśmy nad polskim morzem, śpiąc w designerskich domkach. Właścicielom starczyło pieniędzy na architekta, czy markowe meble – ale już nie chcieli dokładać sobie pracy i oferować śniadań; ba! choćby wieszać rano na klamce woreczka ze świeżym chlebem. W Briolu śniadanie mógłby jadać niejeden król. Do wyboru jest niemal wszystko, co sobie wymarzycie, a co można znaleźć w odległości kilku kilometrów od schroniska (właściciele unikają podawania jedzenia wymagającego długiego transportu). Wysoka jakość produktów jest bezdyskusyjna. Polecamy stolik na tarasie z widokiem na pobliskie doliny.

Wokół schroniska prowadzą szlaki na kilka szczytów. Trasy są łagodne i raczej spacerowe. Po więcej adrenaliny trzeba ruszyć autem do pobliskich dolin i stamtąd rozpocząć typowo alpejską wspinaczkę.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s