Arashiyama, Japonia, Lifestyle, Tokio
Komentarze 3

Z dala od domu

dsc_1295dsc_1331dsc_1358dsc_1370img_8368

Jest sobota, godzina 9:15. Wylądowałem w Tokio; odbieram JR Pass w okienku na stacji Narita i ruszam ekspresem do Stacji Shibuya. Przesiadka, a potem już tylko 10 minut pieszo do hotelu Claska. To jeden z nielicznych hoteli butikowych, jakie przetrwały w tym mieście; scenę turystyczną zdominowały miasta- hotele z setkami pokoi, sklepikami i wieloma poziomami restauracji.

Wybór noclegów nie jest przypadkowy; spokojna okolica – Meguro, położona jest nieco na uboczu; wokół krajobraz gęsto utkany z willi i domów wielorodzinnych, który rozchodzi się promieniem od wyjścia ze stacji; tą cechę zaobserwujecie w całej Japonii – gęstość zabudowy jest największa najbliżej stacji; tu mieszkasz najdrożej i najbardziej prestiżowo.

Spacerując mijam lokalne stragany,sklepiki, knajpki i dochodzę do głównej ulicy na której znajduje się hotel. Odbieram kartę do pokoju i windą, pamiętającą jeszcze lata 60te wjeżdżam na 5 piętro. Pokoik jest mały, minimalistyczny z przeszkloną łazienką. To będzie mój dom na kilka dni pobytu w stolicy.

Plan jest napięty; po chwili odpoczynku ruszam na spacer po pobliskiej dzielnicy Daikanyama, słynącej z wąskich uliczek, pełnych designerskich butików, kawiarenek  i ekskluzywnych willi, zamieszkanych przez klasę średnio- wyższą. Okolica jest magnesem dla spacerowiczów chcących wypić kawę i podobnie jak ja, polizać sklepowe wystawy.

Głównym punktem orientacyjnym jest tu budynek T-site, mieszczący popularną księgarnie Tsutaya, a także wiele specyficznych i mówiących wiele o mieszkańcach miejsc, włączając salon piękności dla psów, czy designerskie rowery ze specjalnie zaprojektowanymi siedzeniami dla dzieciaków.

Na kawową przerwę wybieram Saturdays Surf NYC. Japończycy uwielbiają bywać w amerykańsko brzmiących miejscach, o czym opowiem przy okazji kolejnych wpisów. Miejsce jest oczywiście, jak i cała okolica – upmarketowe i nobilitujące, w dobrym tego słowa znaczeniu. W słoneczny dzień można wypić tu kawę na drewnianym tarasie i powygrzewać się na wygodnym leżaku. Dziś pogoda nie rozpieszcza; jeszcze wczoraj padał śnieg; rezygnuję więc z tarasu i ruszam do Caffe Michelangelo;  to miejsce idealnie położone, aby pogapić się na mijających cię tokijczyków.

Odświeżony ruszam w kierunku tarasu na wzgórzu, zaprojektowanego przez słynnego modernistycznego architekta – Fumihiko Maki, by po chwili wylądować w jednym z wielu concept-storów .

Jest 16, robi się ciemno; ruszam w stronę hotelu; na ostatnim piętrze trwa event fashion week;  jednak wybieram kolację w pobliskiej suszarni. W jednej chwili dostrzegam niewątpliwą zaletę wyjazdu – pyszne sushi i sashimi.  12 starannie przygotowanych talerzyków wjeżdża jeden po drugim na stół. Pojawiają się: tłusty tuńczyk, ostrygi pieczone z serem, ryba maślana… robią dobrą robotę.. Siedzący po sąsiedzku Japończyk, z co najmniej dwukrotnie młodszą koleżanką, postanawia się zaprzyjaźnić bliżej; kelner przynosi karafkę Sake.

3 Comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s