Góry, Gruzja, Hotele, Jeziora, Kaukaz, Kazbegi, Lifestyle, Podróże
Komentarze 2

Z widokiem na Kazbek

Z Tbilisi w góry Wielkiego Kaukazu można dojechać w niecałe 3 godziny. Drogę można pokonać taksówką (ok. 100 zł) lub marszrutką (15 zł). Wyprawa mini busikiem w niczym nie będzie przypominać ospałego transportu, który znamy z Polskich miast. Gdybym miał porównać to doświadczenie, zestawiłbym je z treningiem na torze gokartowym. Podróż taksówką ma swoje plusy, a przede wszystkim możliwość zatrzymania auta w dowolnym miejscu na trasie bez wpływu na koszt końcowy kursu (przy założeniu, że zatrzymujemy się na kilkanaście minut, a nie spędzamy po drodze połowę dnia). Nasi czytelnicy już wiedzą, że lubimy testować różne rozwiązania i w jedną stronę wybraliśmy taksówkę, by wrócić małym busikiem.

Jadąc do Kazbegi, warto zrobić przystanek w Ananuri oraz Gudauri; chociażby dla takich widoków.

Trasa jest mało wdzięczna, bo do licznych zakrętów, kiepskiej nawierzchni dochodzą strome zbocza. Samo miasto Kazbegi jest bardzo często odcinane od świata przez opady śniegu blokujące przejazd. W czasie naszego majowego pobytu droga była zablokowana przez 2 dni. Dla osób, które mają wykupione bilety powrotne, może być to sporym utrudnieniem.

Samo Kazbegi wydaje się mocno zapuszczone, zaniedbane; jest o lata świetlne odległe od Alpejskich kurortów. Przy dłuższym pobycie okazuje się to wcale nie przeszkadzać w eksploracji pobliskich szlaków górskich; co więcej, do tego nieładu przyzwyczajamy się bardzo szybko i odnajdujemy tu dużo uroku. Pamiętam swoje pierwsze wędrówki po Tatrach, które w niczym nie przypominały dzisiejszych obłożonych straganami, samochodami i turystami miejsc. Jeśli marzą Wam się dzikie, pozbawione tłumów obszary Kaukazu jest to miejsce, którego nie może zabraknąć w Waszych planach.

Pogoda w górach zmieniała się kilka razy dziennie. Wspinaczkę na klasztor Cminda Sameba pokonaliśmy i w słońcu i w śniegu. Z tego miejsca roztacza się najpiękniejszy widok na szczyt – górę Kazbek; marzenie każdego alpinisty.

Opady śniegu w maju były na tyle intensywne, że przysypywały góry w kilka godzin. Skutkowało to zamknięciem szlaków. Z kolei majowe słońce dość szybko pracowało, aby śnieg stopić i kolejne dni dalsza wspinaczka była znowu możliwa.

Nie jesteśmy blogiem układającym trasy; tu trzeba zdać się na własne umiejętności i wziąć pod uwagę swoją kondycję. Z miasteczka biegną dziesiątki szlaków w wyższe partie gór, do wodospadów Gveleti (małego i dużego), aż do Wąwozu Darialskiego (zwanego Wrotami Kaukazu), przez którego część przechodzi Gruzińska Droga Wojenna.

Na deser zostawiliśmy sobie spacer po wiosce Tsdo, w której żyje tylko 5 osób. Cała miejscowość to kilka domostw oraz ołtarzyk, na którym raz w roku dokonuje się rytualnego uboju baranków, celem zagwarantowania wiosce spokoju i powodzenia. 

Gruzja stoi kuchnią o czym pisaliśmy już przy okazji poprzedniego wpisu z Tbilisi. W tym regionie specjałem jest mchlovani (chaczapuri z pokrzywą i botwinką). Spróbujcie ich w restauracji Khareba. Za pełen obiad (kilka dań z winem i deserami) zapłaciliśmy mniej niż 100 zł.

Wybór miejsc noclegowych zostawiamy Wam. Znajdziecie tu pokoje od kilku złotych, po drogi, ale spektakularny Rooms Hotel. Jeżeli cena Was nie zrazi, możemy Wam obiecać, że jest to jeden z najlepszych górskich hoteli, w jakim byliśmy.

2 komentarze

  1. beforeankadies napisał(a):

    Jak pięknie! Wybieram się do Gruzji w listopadzie i już nie mogę doczekać się tych cudownych widoków i pysznego chaczapuri 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s