Autor: Tastytrip

Piemont

To był nasz pierwszy wyjazd do Piemontu i pokochaliśmy ten region całym sercem! Po pierwsze – za widoki. Za niezwykle klimatyczny dom, w którym się zatrzymaliśmy, położony 10 minut jazdy od miasteczka Cuneo. Francesca, która w nim mieszka, udostępnia 2 pokoje gościom – co wydaje się zupełnie nietypowe – poza sezonem, bo w sezonie przyjeżdża tu cała rodzina. Za doskonałe śniadania, które Francesca przygotowywała tylko dla naszej dwójki – sery (w tym lokalny Castelmagno), konfitury, kremy orzechowe (region słynie z orzechów i gianduiotto – czekoladowo-orzechowych pralin), domowe ciasta… Naprawdę, śniadania w takim miejscu i przy takim stole zapamiętamy na długo! I za wszystkie te małe miasteczka, położone wśród winnic, gdzie powstają najlepsze z win – Barolo i Barbaresco.

Dojechaliśmy do Tokio

To już pachnie naszym lenistwem, że post z Tokio pojawia się właśnie teraz. Na usprawiedliwienie powiem, że byliśmy ostatnio mocno zajęci. Myślę tu o zmianach w życiu, wyzwaniach w pracy (tak, Tasty nie jest naszym jedynym zajęciem), jak i podróżach. Tylko w zeszły weekend udało nam się spacerować po zamarźniętym jeziorze w Dolomitach, przegryzać kanapki z włoskim salami na szczycie Kronplatz, czy degustować wino u źródła w regionie Valpolicella. No dobrze, ale do weekendu dojdziemy niebawem. Czujemy się winni zaniedbania i rzutem na taśmę ruszamy z ostatnim przystankiem na naszej ostatniej wyprawie do kraju kwitnącej wiśni…

Migawki z Kioto

Najchętniej zmienilibyśmy nazwę bloga na TastyJapan i nie mieli nic przeciwko, aby na stałe pisać z tej magicznej wyspy; no może czasem przerywając relacje pobytami we Włoszech 🙂 A tak zupełnie serio – kolejna niedziela niesie dla Was porcję zdjęć, które mamy nadzieje – zachęcą Was do poszukiwania biletu do Japonii i przeżycia wszystkiego samemu… Zajrzyj również na nasz poprzedni wpis.

Prosto i sezonowo, czyli galette ze śliwkami

Kochani, obserwując Instagrama – widzicie nasze rytuały kulinarne. I tak co tydzień, gdy tylko jesteśmy w domu, pieczemy chleb. Taki puszysty, na zakwasie, wg. dopracowanej receptury. Wraz z gośćmi wjeżdżają też ciasta – od klasyków, jak szarlotka, po wegańskie i bezglutenowe tarty. Zdecydowanie jesteśmy zwolennikami wykorzystywania tego, co w sezonie najlepsze i najświeższe. A jeśli jeszcze możemy coś przygotować bardzo szybko i efekt jest więcej niż zadowalający, stajemy się wierni przepisowi i możemy go powtarzać bez przerwy! Tak było z galette. Galette ma francuskie „korzenie” i jest to rodzaj kruchego ciasta, wałkowanego na płasko, z niedbale zawijanymi krawędziami i przeróżnym nadzieniem: od słodkich do wytrawnych. Ja częściej stawiam na wersje słodkie, jesienią wykorzystuję jabłka, gruszki czy – jak w tym przypadku – węgierki.

Męski wypad do Włoch

Naszą przygodę rozpoczęliśmy w Wenecji. Po porannym przylocie na lotnisko trafiliśmy na plac Św. Marka i do nieodległego hotelu Flora, w którym się zatrzymaliśmy. Po długim spacerze weneckimi ulicami wstąpiliśmy do restauracji Anice Stellato. Po lunchu mieliśmy ambiwalentne uczucia. Obłędnie pyszne przegrzebki, świetnie dobrane wino, ale katastrofalnie przesolona pasta z omułkami. Lepszym wyborem była kawa we Florianie na pl. Św. Marka. Po kawie czekało nas dalsze zwiedzanie miasta, dużo muzyki, Opera, wystawa fotografii oraz wycieczka taksówką na wyspę Giudecca.