All posts filed under: Podróże

Wow Wiedeń!

Pomysł na wypad do Wiednia przyszedł niespodziewanie. Mój przyjaciel Krzysiek wysłał mi na messengerze konkretną wiadomość: „Raf – Chagall, Kirchner,  Klee,  Klimt, Matisse,  Miro,  Munch,  Picasso,  Schiele i Bacon pod jednym dachem. Dowiezione. Jedziemy!”. Nie wahałem się ani minuty, zabukowałem nam LOT i kilka dni później znaleźliśmy się w Austrii. Heidi Horten, kolekcjonerka i autorka wystawy – w przypływie dobrego humoru kupiła kilka obrazów na aukcji. Impreza wciągnęła ją na tyle, że gromadzenie sztuki zmieniła w nawyk. W przeciwieństwie do bohatera filmu „Kolekcjoner”, postanowiła nie trzymać prac w domu, a pokazać je całemu światu; no może przesadzam – mieszkańcom Wiednia i turystom, na czym skorzystaliśmy.

12 patentów na urlop w okolicach Dubrownika

1. Przypłyń do Dubrownika promem z Bari (Apulia). Całonocna podróż to osobna przygoda, a poranne wpłynięcie do portu – bajkowe. 2. Odkryj naturalne baseny – zupełnie puste w sezonie. Najbliższy 10 minut spacerem od obleganej starówki Dubrownika. 3. Zatrzymaj się w hotelu Excelsior choć na 1 noc. Widok z okna bezcenny. 4. Znajdź piaszczystą, publiczną plażę i korzystaj (z umiarem) ze słońca i wody.

Powrót do Apulii

Kolory Apulii to zieleń oliwek, szmaragd morza, czy czerń wysuszonej słońcem ziemi. Smaki to owoce morza, dojrzałe pomidory, ręcznie robiona burrata i kawa, która w tej części Włoch potrafi być mocna. Palety smaków i kolorów są dla nas najmocniejszym magnesem do powrotów. Apulię kochamy za minimalizm rozumiany jako prostota. Widzimy ją na talerzach; we wnętrzach masserii; w uśmiechu ludzi i w ich niewymuszonym spokoju – który gdzieś indziej byłby odebrany jako totalny luz. Krewetki z grilla, podane z oliwą i bułką są najlepszym przykładem, a restauracje takie jak L’oasi del Riccio oraz Il principe del mare, dostarczają więcej zmysłowych doznań niż niejedna knajpka z gwiazdką…

Majówka w Tatrach

Wyjątkowo długi w tym roku „weekend majowy” postanowiliśmy spędzić w Krakowie na Off Camerze. Ja od początku miałam wątpliwości, czy tydzień w Krakowie (i w salach kinowych) jest najlepszą opcją, kiedy prognozy pokazują dwadzieścia kilka stopni… Dlatego przekonałam pozostałych, że warto urozmaicić sobie czas i chociaż jeden dzień spędzić w górach… a mój pomysł na tyle się spodobał, że na jednym dniu się nie skończyło! Zaczęliśmy dość lekko – niespiesznie. Po śniadaniu i spacerze krakowskim Kazimierzem, stwierdziliśmy, że może warto pojechać nad Morskie Oko. Wzięliśmy plecak, zapakowaliśmy się do auta i ruszyliśmy. O 14 byliśmy na parkingu i weszliśmy na szlak. Obiad w schronisku dał nam sporego kopa energii i ruszyliśmy dalej, nad Czarny Staw.

Offowy tydzień

Historia z Offem była w tym roku dość zagmatwana. Do końca nie było pewne, czy pojedziemy, ale finalnie udało się! Za nami kilka filmów, spotkania z Anią Rubik czy Małgorzatą Szumowską, godziny rozmów z filmowcami z całego świata na wieczornych bankietach; ale przede wszystkim masa pozytywnej energii, która płynie od ludzi z podobnym, twórczym spojrzeniem na świat. Po raz kolejny odkryliśmy też Kraków, który co roku zmienia się nie do poznania. Oczywiście Kazimierz, Rynek pozostają niby takie same… ale poprzez nowe kluby, knajpki – wstępuje w miasto nowa siła, która przyciąga bardziej i bardziej… Co ciekawe, już kilka kilometrów od centrum można znaleźć perełki, jak winnice, Zwierzyniec, Niepołomice, czy wreszcie Tyniec. Kto nie widział, niech nadrobi!