All posts tagged: Arashiyama

Arashiyama

Pędzi super-szybki shinkansen, a za oknem migają kolejne miejscowości;  jest i góra Fuji! Wysiadam w Kyoto, zostawiam bagaż i uderzam lokalnym pociągiem do Arashiyamy. Spaceruję, mijam pary ubrane w kolorowe kimona i dzieciaki biegające w drewniakach, jak ja w adidasach. Przechodzę przez bambusowy las, zwiedzam jedną po drugiej świątynie; z każdą chwilą nabieram dystansu; myślami jestem tylko tu i teraz. Jak mawiają tutejsi – „pełen brzuch to zdrowe ciało” – przy czym problem otyłości nie jest tutaj znany. Kuszę się więc na zestaw tempury; jest chrupiący i pyszny; obok mnie dziewczyna głośno siorbie ramen; beka – a więc jej smakuje! Ja jem stosunkowo cicho, więc zatroskana kelnerka dolewa mi co chwila zielonej herbaty z prażonym ryżem, powątpiewając czy na pewno jestem zadowolony z jedzenia. Z pełnym brzuchem śmigam dalej. Kolejna na liście ulubiona (i najlepsza jaką gdziekolwiek i kiedykolwiek piłem) kawa %Arabica; a tu kolejka na godzinę czekania! Szukam alternatywy – a tu dookoła również tłumy i kolejki! Biorę rybacką łódkę i uciekam w głąb wąwozu robić foty. Trochę wrzucam po drodze na isnta! Część …

Hoshinoya Arashiyama

Jesienią wybraliśmy się na kilka dni do kilkusetletniej willi Hoshinoya, w jednej z najbardziej malowniczych dzielnic Kyoto. Na miejsce można dostać się hotelową łodzią, podziwiając roztaczający się wokół – i o tej porze niezwykle barwny – park. Płynęliśmy 15 minut, a na miejscu czekało na nas bardzo miłe powitanie. Na pomoście oczekiwał już dedykowany opiekun, który pomagał w odnalezieniu się na rozległym ternie obiektu i towarzyszył nam aż do samego pokoju. W pokoju przywitano nas ceremonią parzenia herbaty i tradycyjnymi słodkościami (o smaku zielonej herbaty oraz kasztanów). Sam pokój był komfortowy i przestronny. Jak w każdym japońskim hotelu w szafce czekało na nas kimono. W tym wypadku były to osobne komplety na wieczór, noc i śniadanie.