All posts tagged: Foodie

Noce w tradycyjnym japońskim Ryokanie. Kolacja z 2 gwiazdkami.

Z Japonią żegnam się spędzając ostatnie kilka dni w stolicy. Zatrzymuję się w ryokanie Hoshinoya, który ma własny Onsen! Etykieta kąpieli nakazuje dokładne umycie całego ciała przed wejściem do gorącej wody (41 stopni). W wodzie siedzimy nago na specjalnych ławeczkach; nie pływamy, nie chodzimy.  Bielizna, kąpielówki nie są dozwolone, a ewentualne tatuaże zakrywamy specjalnymi taśmami. Po całym hotelu chodzę boso, bądź w skarpetkach (buty są przechowywane w specjalnych szafeczkach przy wejściu). Na każdym piętrze jest kuchnia z bezpłatnym mini barkiem, przekąskami etc. Pokój ma minimalistyczny wystrój, a w jego centrum znajduje się hiper-wygodny  materac futon; w łazience znajdziemy bezpłatne kosmetyki, czy przybory toaletowe, a w szafie m.in. kimona, piżamy przygotowane specjalnie na nasz pobyt. O wybranej przez nas godzinie obsługa przynosi nam set śniadaniowy. Do wyboru opcja japońska bądź europejska (na zdjęciu). Mi bardziej smakowała ta japońska! Jestem łasuchem! W czasie podróży uwielbiam odkrywać nowe smaki. Tym razem wybrałem 2 restauracje. Pierwszą z nich była Hoshinoya,  gdzie zamówiłem kolację degustacyjną.

Kraków

Dziękuję guys, że tak licznie przyszliście w Krakowie spotkać się ze mną i pogadać o podróżach. Wkrótce będzie można zobaczyć też wywiad ze mną (link pojawi na fb). Super, że tak wielu z Was chce wyjść poza schematy biur podróży i odkrywać świat po swojemu! Co najważniejsze, nie trzeba podróżować na koniec świata by poczuć się prawdziwym odkrywcą. Wystarczy zejść z utartej ścieżki, popytać lokalsów, zatrzymać się i popatrzeć na miejsce z innej perspektywy. Jak większość z nas, nie lubię siebie na zdjęciach, stąd zamiast foto-relacji ze spotkania załączam kilka zdjęć z miejsc, w Krakowie, które udało mi się odwiedzić!

Karnawał w Wenecji

Do Wenecji pojechaliśmy oderwać się od codzienności i dlatego zdecydowaliśmy się na wyjazd w okresie karnawału. Na 4-dniowy pobyt wybraliśmy aż 3 różne hotele – każdy z nich miał coś, co niesamowicie nam się podobało i co sprawiało, że wybór jednego hotelu na cały pobyt był niemalże niemożliwy. Uwielbiamy „testować” nowe miejsca, tworzyć własne rankingi… I w rankingu z tego wyjazdu zdecydowanie nie było zwycięzcy! Wybór okazał się doskonały, bo każde z miejsc miało swoje zalety. Pierwszy hotel przywitał nas butelką Proseco i czekoladkami – przyznajemy, było to niezwykle miłe i pozwoliło błyskawicznie zrelaksować się po locie. A zaproszenie na lunch, podczas którego mieliśmy okazję spróbować pyszności z regionu Veneto, dało nam solidny zastrzyk energii na długie spacery. Hotel położony był w połowie drogi między mostem Rialto i placem Św. Marka, co dodatkowo wzmagało nasz apetyt na zwiedzanie.

Weneckie pokusy

Bellini, Frittelle i Pasta con Vongole … przynajmniej trzy powody, by tu wracać; a więc innymi słowy – łakomstwo.Wenecja w lutym jest bardziej nasza; tłumy Chińczyków znikają, a pojawiają się wenecjanie – idący niespiesznie do domów, czytający gazety, siedzący w lokalnych knajpkach. Dzieciaki wybiegają ze szkół, kopią piłkę, a studenci ożywiają małe bary i winiarnie. Nie ma tłoku, kolejek … ludzie są częściej uśmiechnięci.