All posts tagged: Foodie

Powrót do Apulii

Kolory Apulii to zieleń oliwek, szmaragd morza, czy czerń wysuszonej słońcem ziemi. Smaki to owoce morza, dojrzałe pomidory, ręcznie robiona burrata i kawa, która w tej części Włoch potrafi być mocna. Palety smaków i kolorów są dla nas najmocniejszym magnesem do powrotów. Apulię kochamy za minimalizm rozumiany jako prostota. Widzimy ją na talerzach; we wnętrzach masserii; w uśmiechu ludzi i w ich niewymuszonym spokoju – który gdzieś indziej byłby odebrany jako totalny luz. Krewetki z grilla, podane z oliwą i bułką są najlepszym przykładem, a restauracje takie jak L’oasi del Riccio oraz Il principe del mare, dostarczają więcej zmysłowych doznań niż niejedna knajpka z gwiazdką…

Offowy tydzień

Historia z Offem była w tym roku dość zagmatwana. Do końca nie było pewne, czy pojedziemy, ale finalnie udało się! Za nami kilka filmów, spotkania z Anią Rubik czy Małgorzatą Szumowską, godziny rozmów z filmowcami z całego świata na wieczornych bankietach; ale przede wszystkim masa pozytywnej energii, która płynie od ludzi z podobnym, twórczym spojrzeniem na świat. Po raz kolejny odkryliśmy też Kraków, który co roku zmienia się nie do poznania. Oczywiście Kazimierz, Rynek pozostają niby takie same… ale poprzez nowe kluby, knajpki – wstępuje w miasto nowa siła, która przyciąga bardziej i bardziej… Co ciekawe, już kilka kilometrów od centrum można znaleźć perełki, jak winnice, Zwierzyniec, Niepołomice, czy wreszcie Tyniec. Kto nie widział, niech nadrobi!

Restauracje, kawiarnie, bistro… Wybrane punkty na kulinarnej mapie Kopenhagi

W stolicy Danii zachwyca ilość pełnych kawiarnii, knajpek. Miasto tętni życiem, a ludzie są zazwyczaj uśmiechnięci i życzliwi. Czyżby jednak trend Hygge zdawał egzamin? Na kilka dni ciężko odwiedzić miejsc. My planowaliśmy zjeść w kopenhaskiej Nomie. Byliśmy na liście rezerwowej, ale nie dostaliśmy stolika. Z miejsc, które odwiedziliśmy polecamy:

Noce w tradycyjnym japońskim Ryokanie. Kolacja z 2 gwiazdkami.

Z Japonią żegnam się spędzając ostatnie kilka dni w stolicy. Zatrzymuję się w ryokanie Hoshinoya, który ma własny Onsen! Etykieta kąpieli nakazuje dokładne umycie całego ciała przed wejściem do gorącej wody (41 stopni). W wodzie siedzimy nago na specjalnych ławeczkach; nie pływamy, nie chodzimy.  Bielizna, kąpielówki nie są dozwolone, a ewentualne tatuaże zakrywamy specjalnymi taśmami. Po całym hotelu chodzę boso, bądź w skarpetkach (buty są przechowywane w specjalnych szafeczkach przy wejściu). Na każdym piętrze jest kuchnia z bezpłatnym mini barkiem, przekąskami etc. Pokój ma minimalistyczny wystrój, a w jego centrum znajduje się hiper-wygodny  materac futon; w łazience znajdziemy bezpłatne kosmetyki, czy przybory toaletowe, a w szafie m.in. kimona, piżamy przygotowane specjalnie na nasz pobyt. O wybranej przez nas godzinie obsługa przynosi nam set śniadaniowy. Do wyboru opcja japońska bądź europejska (na zdjęciu). Mi bardziej smakowała ta japońska! Jestem łasuchem! W czasie podróży uwielbiam odkrywać nowe smaki. Tym razem wybrałem 2 restauracje. Pierwszą z nich była Hoshinoya,  gdzie zamówiłem kolację degustacyjną.