Wszystkie posty otagowane: Hotele

Korsyka Południowa

Czujemy się w obowiązku zabrać Was również na południe wyspy. Cieszymy się, że nasz poprzedni wpis przypadł Wam do gustu! Przynajmniej chcemy w to wierzyć! Jak to na naszych wyjazdach bywa, łączymy naturę z pięknymi, odkrytymi miejscami – zawsze ciekawie położonymi, i zwykle z dobrą kuchnią lub przynajmniej pysznymi śniadaniami hah! Najchętniej przenieślibyśmy całe wnętrza do siebie, a nasz skwer przy domu zamienili na basen. Mocną stroną południa Korsyki są piękne plaże i bajecznie ciepła woda. Jak to nad morzem, nie może zabraknąć ryb i owoców morza. Kto nie jada – sam sobie winien 🙂 Tu nawet w plażowych barach, są pyszne i pięknie podane. Najdalej wysuniętym miastem na południe jest Bonifacio. To stąd płyniemy na Sardynię. Ale o tym kolejnym razem. Reklamy

Minimalizm na Morawach

Z wyprawą wiązaliśmy spore nadzieje. Góry i gęste lasy są zawsze dobrym celem podróży. Zatrzymaliśmy się w pensjonacie Mezi Plutky. Właściciele odrestaurowali pieczołowicie stary dom, dbając o każdy detal, wysoką jakość mebli czy tkanin. Pokój (najmniejszy w pensjonacie) był wystarczająco przestronny i komfortowy. Śniadanie składało się z lokalnych produktów przemieszanych z tymi z supermarketu. Obłędnie smaczne borówki leżały obok wyjętych z folii, przemysłowo uprawianych pomidorów. Domowe ciasto, sery i konfitury były mocną stroną posiłku. Na zewnątrz na nas czekał basen, a przy nimi leżaki, stoliki… Dużym plusem była naturalna filtracja wody (bez chloru, za pomocą roślin). Minusem lodowata woda. Mimo niskiej temperatury odważyłem się pływać. Po chwili radość z pływania w górskiej wodzie wzięła górę nad chłodem… Bardzo polecam spróbować! Naszym celem był relaks na łonie natury; nie zabrakło więc spacerów po górach i lesie. Mezi Plutky to wybór dość drogi, naszym zdaniem nie wart ceny. Zaskoczyła nas niemiło cena posiłku, którą poznaliśmy dopiero przy wyjeździe… Sama kolacja była przeciętna. Z plusów, w zamian za wysoką cenę otrzymujemy przepiękne wnętrza, ogród, basen i możemy oderwać …

Tre Cime

Znaleźliśmy idealne schronisko górskie. Sami zobaczcie, czy oprzecie się urokowi tego miejsca… W cenie pokoju jest śniadanie, woda butelkowana w góry, ciasta domowe serwowane cały dzień oraz kolacja (3 dania i bufet sałatkowo-serowy), wstęp do SPA (takiego spa nie widzieliście nigdzie – to możemy obiecać!), ogrzewany basen zewnętrzny. Cena dla osoby różni się w zależności od sezonu. My płaciliśmy 300 zł (lato 2019). Jeżeli cokolwiek zmusi Was do opuszczenia schroniska i strefy SPA, to właśnie okoliczne góry. Słowa piękne, obłędne… są tu zupełnie zbędne; popatrzcie na zdjęcia poniżej.

Castel Fragsburg, czyli najmniejszy 5-gwiazdkowy hotel w Południowym Tyrolu

Castel Fragsburg, choć określany najmniejszym 5* hotelem w Południowym Tyrolu, oferuje niemałą dawkę przyjemności. Jedną z nich jest niewątpliwie część spa (z naturalnymi kosmetykami) oraz basen z widokami na winnice. Dla chętnych również poranna joga. Kuchnia jest tu gwiazdkowa! Nawet najprostsze pozycje w menu okazały się zaskakujące. Jeśli tam będziecie, koniecznie spróbujcie minestrone. Sposób podania i jakość produktów nie mają sobie równych. Śniadania oparte są o lokalne eko składniki. Położenie hotelu, widoki, kuchnia, spa – wszystko to sprawia, że ma się poczucie solidnej regeneracji już po jednym dniu pobytu. Dostajemy zastrzyk energii na dalsze trekkingi. I choć tym razem trekking okazał się krótszy niż planowaliśmy, bo nad Jeziorem Braies spotkała nas burza z gradem, to nie ma tego złego… 😉 Szybciej dotarliśmy do kolejnego miejsca, które przywitało nas najlepszą szarlotką na świecie!

Briol

Tastytrip od lat pozostaje wierny prezentowaniu podróży bez upiększeń, photoshopa i postów sponsorowanych. Jeśli coś Wam polecamy, to dlatego, że tam byliśmy i nam się spodobało. Czasem toczymy między sobą dyskusje, czy warto tagować zdjęcia na instagramie, blogu – bo znalezienie miejsc, którymi się dzielimy nigdy nie jest łatwe; zawsze jest owocem wielogodzinnych poszukiwań, porównań, zbierania opinii. Na koniec jednak wygrywa chęć dzielenia się naszymi odkryciami z Wami i tym samym nagrodzenia gospodarzy miejsc, którzy nas gościli. Wśród hoteli, schronisk prezentowanych na blogu, nie brakuje takich do których wracamy po kilka razy (a chcielibyśmy jeszcze częściej). Jednym z nich jest Briol. Jeśli marzycie o spartańskich warunkach, a słowo eko nie jest dla Was jedynie synonimem najdroższej półki w hipermarkecie – to miejsce może się Wam spodobać. Dom jest dostępny jedynie pieszo lub terenowym samochodem; został zbudowany przy górskim szlaku, w połowie drogi na szczyt Ritter Horn. Po przybyciu zachwyci Was panorama alpejskich szczytów i (wydawałoby się) niekończąca się łąka, na której zazwyczaj na sznurkach suszy się pranie. We wnętrzach schroniska przeważa drewno i styl rustykalny; …

Bühelwirt. Włoskie Dolomity, 10 km od granicy z Austrią.

W poszukiwaniu idealnego górskiego hotelu dojechaliśmy do San Giacomo we włoskich Dolomitach. Miejscówka Bühelwirt zaskoczyła nas dobrą kuchnią i minimalistycznym designem. W okolicy hotelu trasy piesze są raczej nudne. To raj dla narciarzy, a latem warto mieć samochód, aby dotrzeć w oddalone o kilkanaście kilometrów malownicze miejscówki. Brak ciekawych tras rekompensuje design hotelu i jego centralne położenie między alpejskimi dolinami. Gdy zdecydujemy się ruszyć autem, dość szybko (ok. 15 min. drogi) trafimy na widoki ze zdjęć. Nasza ocena: Hotel 5/5 Śniadanie 5/5 (duży wybór eko) Kolacja 5/5 Położenie 4/5 Stosunek jakości do ceny 5/5 X-Factor: okna w pokojach z leżankami do górskich medytacji 🙂

Biała Owca

Jest piątek! Wychodzimy z pracy i w drogę. Byle minąć korki na wylotówce z Warszawy, a potem Kielce, Kraków i wreszcie Zakopane! Jest chwila po północy; nawigacja pokazuje: dotarliście do celu. Przed nami Biała Owca, pensjonat usytuowany niemal przy wejściu do Doliny Strążyskiej. Uciekamy spać, bo rano pełen wyzwań dzień. Jest sobota… przeciągam się leniwie i biorę szybki prysznic. Marzę o porządnym góralskim śniadaniu. Na dole czeka już bufet i jajecznica na szynce; codziennie też inne, pieczone na miejscu ciasto. My dodatkowo trafiliśmy na racuchy i naleśniki.