Wszystkie posty otagowane: Podróże

Sardynia

Z Korsyki, z Bonifacio, popłynęliśmy na Sardynię. Długo się wahaliśmy, czy taki podział wakacji był odpowiedni i czy nie za mało dni przeznaczyliśmy na Sardynię. Tym bardziej, że nocleg zabukowaliśmy w samym środku wyspy i sam dojazd zajął nam niemało czasu. Jednak szybko doceniliśmy tę „wycieczkę krajoznawczą” 🙂 Dała nam możliwość zobaczenia różnorodności wyspy. Zatrzymaliśmy się w miejscowości Gergei, w 4-pokojowym B&B Domu Antiga. B&B serwuje śniadania z lokalnych produktów (suszone na słońcu pomidory, wytwarzane na miejscu sery, lokalne wypieki, konfitury, miody, domowe wędliny itp.), a także kolacje, złożone z typowych dla regionu dań. Mocnym (dosłownie!) punktem kolacji jest domowe wino (uzupełniane dzbanki) oraz nalewki z mirtu i cytryn. W pensjonacie prowadzone są warsztaty z robienia ricotty, a także cooking classes, gdzie można poznać tajniki przygotowania lokalnych specjałów, takich jak choćby culurgiones, czyli pierogów nadziewanych farszem z ziemniaków, sera pecorino i listków mięty; lub seadas, czyli smażonych w oleju i polanych miodem dużych „pierogów” z kruchego ciasta, wypełnionych białym, rozpływającym się pod wpływem temperatury, miękkim serem.  Z b&b ruszyliśmy w kierunku plaż. I o ile …

Korsyka Południowa

Czujemy się w obowiązku zabrać Was również na południe wyspy. Cieszymy się, że nasz poprzedni wpis przypadł Wam do gustu! Przynajmniej chcemy w to wierzyć! Jak to na naszych wyjazdach bywa, łączymy naturę z pięknymi, odkrytymi miejscami – zawsze ciekawie położonymi, i zwykle z dobrą kuchnią lub przynajmniej pysznymi śniadaniami hah! Najchętniej przenieślibyśmy całe wnętrza do siebie, a nasz skwer przy domu zamienili na basen. Mocną stroną południa Korsyki są piękne plaże i bajecznie ciepła woda. Jak to nad morzem, nie może zabraknąć ryb i owoców morza. Kto nie jada – sam sobie winien 🙂 Tu nawet w plażowych barach, są pyszne i pięknie podane. Najdalej wysuniętym miastem na południe jest Bonifacio. To stąd płyniemy na Sardynię. Ale o tym kolejnym razem.

Castel Brando – Korsyka

Połączenie francuskiej, wykwintnej kuchni i włoskiego luzu. Nieskończona zieleń. Błękit morza i łagodzący upały wiatr. Korsyka – nie może Was tam zabraknąć! Północna część wyspy to kamieniste plaże, niemal puste (nawet w sezonie). Na nocleg warto wybrać Hotel Castel Brando, Erbalunga, Cap Corse. Poproście o pokój w głównym budynku (dawny pałac). Wieczorem skosztujcie hotelowej kolacji. Zachwyci Was prostota i jakość użytych składników. W Castel Brando najlepsze spotka Was rano. Pyszne śniadanie, świeżo wyciskane soki… Hotel oferuje 2 baseny; w tym jeden mały, ukryty – niemalże prywatny. Północna Korsyka na początku dystansuje, aby potem zachwycić spokojem, słońcem, odblaskami wody…

Przystanek w Lanie

1477 Reichhalter. Warto? Warto! Dla dobrej kuchni (czy musimy o tym pisać, że takie miejsca wybieramy heh), dla pięknych wnętrz i dobrej lokalizacji. W tym miejscu czułem się jak bohater dobrego filmu; w każdym razie z dobrą scenografią. Dla wnikliwych czytelników bloga – w domu, w Warszawie mam takie same gniazdka do prądu (to znaczy część z nich, bo wymiana całości była na razie zbyt kosztowna).

W Starej Szkole

To miejsce już dawno chcieliśmy odwiedzić, skuszeni przede wszystkim opiniami o lokalnej eko kuchni. Nieprzypadkowo, centralnym punktem agroturystyki jest duży drewniany stół. To wokół niego toczy się życie domowników, a krzątanina gospodarzy w kuchni trwa niemalże od rana do wieczora. Ewa i Jacek serwują swoim gościom wszystko co najlepsze – domowe konfitury, pikle, mazurskie sielawy, warzywa z własnego ogrodu. Poza serwowaniem domowych specjałów, właściciele pensjonatu serwują masę ciekawych rodzinnych czy podróżniczych opowieści. Poza tym, podpowiadają, gdzie warto pojechać, co zobaczyć. W niedziele na podwórku Starej Szkoły odbywa się mini bio-targ, na którym można zaopatrzyć się w sąsiedzkie wyroby. My zabieramy ze sobą do Warszawy chleb na zakwasie oraz powidła z mirabelek. No i oczywiście jesteśmy na Mazurach, więc pływamy!

Gdy nie możesz się zdecydować, do którego z włoskich miast pojechać…

…pojedź do kilku! Każdy, kto nas zna, wie, jak bardzo lubimy Włochy (tak samo jak Japonię!). Potrafimy wracać kilku a nawet kilkunastokrotnie do tych samych miejsc. W Wenecji czy Mediolanie byliśmy niezliczoną ilość razy. Ale żeby sobie te „powtórki” urozmaicać, staramy się dokładać coś więcej… Tym razem była to Valpolicella. Mediolan Werona Wenecja Valpolicella